piątek, 24 maja 2013

Rozdział XXXIV





„Jest tyl­ko jed­no szczęście w życiu, kochać i być kochanym”

***

Dlaczego za nią nie biegniesz? - zapytała zdziwiona Katherine.
         Nie lubiła mieszać się w sprawy brata, ale to, co dzisiaj wyczyniał przechodziło wszelkie granice dobrego smaku. Myślała, że gdy Rebekah zdecyduje się go zostawić, to brunet w końcu przejrzy na oczy…
- Głowa ją przecież boli - odpowiedział.
- Jakiś Ty głupi… - wtrącił Liam, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Nawet dziewiętnastolatek zauważył, że ten ból głowy najprawdopodobniej jest fałszywy i zmyślony na poczekaniu, żeby wydostać się z tej kompromitującej sytuacji.
- Ty się lepiej nie odzywaj - odburknął Hazza.
- Ale on ma rację - powiedziała Kate.
- Nie jestem głupi! - zaprzeczył brunet.
- Nie widzisz, że sprawiłeś jej przykrość? - zapytała szatynka.
- Niby czym? - zapytał.
- Najpierw zapraszasz ją na randkę, a później ignorujesz, nie wspomnę o tym, że specjalnie zajmujesz Liam'a, aby ten nie zwracał uwagi na mnie - podsumowała dziewczyna Payne’a.
- Nie ignorowałem jej - zaprzeczył Harry.
- Taaa... Jasne - parsknęła jego młodsza siostra.
- Poza tym i tak już nic nie zrobię - odpowiedział.
- Gdybyś się pośpieszył, to zdążyłbyś ją jeszcze dogonić - zauważyła nastolatka.
- I co niby miałbym jej wtedy powiedzieć…? - zapytał brunet.
- Że nie zauważasz takich fajnych dziewczyn jak ona, bo jesteś głupi - wtrącił Liam.
- Spotkamy się w domu – zadecydował Harry, wybiegając za Rebekah.
         Słowa jego siostry i jej chłopaka porządnie dały mu do myślenia. Po dłuższym zastanowieniu stwierdził, że oboje mają rację… Najpierw sam chciał ją zaprosić, a jak przyszło, co do czego, to totalnie zawalił sprawę. Nie, zachował się jak prawdziwy idiota… Ale to nie znaczy, że nie da się tego jeszcze zmienić. Harry Styles w końcu zdecydował się wziąć sprawę w swoje ręce i doprowadzić to, co zaczął do końca.

***

- Rebekah, zaczekaj - zawołał zdyszany Harry.
- Czego chcesz? - zapytała blondynka.
- Przeprosić - odezwał się ze skruchą brunet.
- Wiesz chociaż za co? - zapytała Rebekah.
- Wiem - odpowiedział - Za to, że byłem taki głupi i nie doceniałem tego szczęścia, które mnie spotkało, gdy zgodziłaś się iść ze mną na randkę.
- Nie musisz się produkować i wciskać mi jakiegoś kitu. Doskonale wiem, że masz mnie gdzieś tylko Katherine kazała Ci mnie przeprosić – powiedziała oburzona dziewczyna - Gorzej jakby ktoś ignorował Ciebie, sławnego Harry'ego Styles'a - warknęła.
- Z tego, co widzę, to jesteś na mnie wściekła… -  stwierdził chłopak, drapiąc się niezręcznie po głowie.
- Dopiero teraz to zauważyłeś…? - zapytała retorycznie Rebekah - Może ja już lepiej pójdę - dodała.
         Wiedziała, że za chwilę kompletnie straci kontrolę, co wiązało się z uszkodzeniem tej przepięknej buźki Styles’a, którą akurat w tym momencie zmieniłaby nie do poznania…
- Stój! - rozkazał chłopak, odwracając ją ku sobie i zmuszając, aby popatrzyła w jego zielone tęczówki.
         Co jak co, ale były one wręcz hipnotyzujące.
- Nie rozkazuj mi - powiedziała blondynka, strząsając ręce nastolatka ze swoich ramion.
- Jeżeli inaczej sens moich słów do Ciebie nie dociera, to najwidoczniej muszę - powiedział starszy brat Katherine.
- Wiesz co, ja nie mam Ci już nic do powiedzenia - powiedziała Rebekah.
- Ale ja mam – odpowiedział po czym odchrząknął i zaczął śpiewać.
         Jego głos był cudowny, lecz jeszcze przyjemniejsze było wrażenie, że chłopak, w którym od dawna jesteś zakochana i wiesz, że jest całkowicie poza Twoim zasięgiem, śpiewa piosenkę skierowaną tylko dla Ciebie. Do tego dochodziły te piękne, przyciągające oczy… Mimo tego, że rozum mówił jej, aby się odwróciła i uciekała, gdzie pieprz rośnie, bo z tej sytuacji mogą wyniknął tylko kłopoty, serce chciało zupełnie czego innego… W tym momencie marzyło tylko o jednym. Aby posmakować ust Harry’ego, żeby zanurzyć się w nich i całkowicie zapomnieć o otaczającym świecie, żeby darować mu tą nieudaną randkę, żeby już nigdy jej nie opuszczał i zawsze przy niej był.
I was so stupid for letting you go
But I know you’re still the one
You might have moved on
But girl you should know
That I know you’re still the one
I know it’s sayin’ too much
But I will never give up
I was so stupid for letting you go
But I know you’re still the one
Zaśpiewał, po czym przyciągnął ją do siebie i pocałował. Takiej reakcji z jego strony dziewczyna się nie spodziewała. Może i chciał ją przeprosić, ale żeby w taki sposób…?
Gdy tylko chłopak ją puścił, nie umiała wydusić z siebie słowa. Jeszcze chwilę temu nie zwracał na nią uwagi, a teraz ją całuje. Ten chłopak jest naprawdę dziwny, ale na swój sposób, to właśnie to tak jej się w nim podobało. Nigdy nie wiedziała, co może wpaść mu do głowy. Lubiła, gdy ktoś ją zaskakiwał, oczywiście w pozytywny sposób. Tylko w tym momencie pojawiało się pytanie… Co dalej…? Czy za tym pocałunkiem kryje się coś jeszcze…? W jej głowie panował natłok myśli, których w żaden sposób nie umiała poukładać ani posegregować. Chciałaby, aby w tym momencie jej mózg zamienił się w szafkę z szufladkami, które dodatkowo są kolorowo opisane. W takim wypadku na pewno dużo łatwiej byłoby jej pozbierać własne myśli…
Chwilę stali w niezręcznej ciszy, ale w końcu przerwała ją Rebekah.
- Pójdę już do domu… - zaczęła.
- To wszystko? - zapytał Hazza - Masz zamiar tak po prostu po tym wszystkim przejść do porządku dziennego?
- No tak – odpowiedziała – A co innego mam z tym zrobić?
- Chcesz udawać, że nic się nie stało? - zapytał Harry zdziwiony zachowaniem nastolatki.
- W takim razie jak mam zachowywać się w stosunku do Ciebie? - zapytała blondynka.
- Rebekah, na pewno wiem, że to, co do Ciebie czuję nie jest tylko zwykłą przyjaźnią - wyznał brunet, patrząc wprost w niebieskie oczy blondynki.
- Co chcesz mi przez to powiedzieć? - zapytała Rebekah.
W brzuchu przyjaciółki Katherine pojawiły się jakieś niepokojące skurcze. Jeszcze nigdy nie doznała takiego uczucia. Choć nie chciała się do tego przyznać, to strasznie oczekiwała odpowiedzi chłopaka.
- Że się w Tobie zakochałem - powiedział starszy brat Katherine, głaszcząc ją po prawym policzku.
W końcu… Myślał, że wyznanie miłości dziewczynie jest dużo trudniejsze i bardziej stresujące, a tu proszę, ogromny ciężar spadł z jego serca. Żałował, że nie odważył się powiedzieć tego siedemnastolatce szybciej. Może wtedy ich relacje wyglądałyby zupełnie inaczej…?
Dziewczyna nie wiedziała, co odpowiedzieć. Kolejny raz dzisiejszego dnia nie umiała znaleźć ciętej riposty. I to wszystko przez Styles’a… Przez jego oczy, uśmiech, urocze dołeczki w policzkach… Parę razy otwierała usta, ale od razu je zamykała, stwierdzając, że to, co właśnie chciało się z nich wydobyć jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.
- No wyduś to z siebie - stwierdził najmłodszy członek zespołu One Direction.
- Ale co chciałbyś usłyszeć? Że zakochałam się w Tobie? – zapytała, uśmiechając się.
- Tak, chciałbym to usłyszeć z Twoich ust - potwierdził chłopak.
Blondynka nie zdawała sobie sprawy, że powiedzenie dwóch prostych słów „Kocham Cię” może przynieść tyle trudności. No bo jak normalna i całkowicie przeciętna dziewczyna ma wyznać miłość słynnemu Harry’emu Styles’owi, pomimo tego, iż wie, że on darzy ją tym samym uczuciem…? To takie trudne… Dlatego lepiej zmienić temat i jak najdłużej unikać wypowiedzenia się na dany temat. Przynajmniej tak myślała w tamtym momencie…
- Mogę już pójść do domu? Zimno się zrobiło – powiedziała, trzymając się obranej przez siebie strategii.
- Nie ma problemu, jeżeli jest Ci zimno, to szybko temu zaradzimy – stwierdził, zdejmując marynarkę i zakładając ją na ramiona dziewczyny - Lepiej? - spytał z troską w głosie.
Nie zamierzał teraz odpuścić. Co to, to nie… Miał zamiar doprowadzić tą sprawę do końca. Rebekah miała przecież tylko dwa wyjścia. Albo powie, że też coś do niego czuje, ku uciesze Hazzy, albo zaprzeczy i wtedy… No właśnie, co…? Nigdy nie przeżywał rozterek sercowych. Każda dziewczyna, która mu się podobała, odwzajemniała jego uczucia.
Nastolatka pokiwała twierdząco głową, bojąc się odezwać.
- Musimy tutaj stać? - zapytała.
- Nie, nie musimy, możemy iść do mnie i spokojnie porozmawiać – zaproponował – Ale wiedz, że teraz Ci nie odpuszczę – zapewnił – Będziesz musiała mi powiedzieć, co czujesz…
Razem skierowali się w stronę domu zespołu. Razem, a jednak osobno… Jak na dłoni było widać, że blondynka unika jakiegokolwiek kontaktu cielesnego z starszym bratem szatynki, co od razu go zaniepokoiło. Czyżby błędnie odczytał wysyłane przez nią sygnały…?
Kiedy weszli do domu, w salonie nikogo nie było. Mimo to, Loczek zaciągnął Rebekah do swojego pokoju. Wiedział, że ta posiadłość mogła zapełnić się wszystkimi osobami w zaledwie kilka minut. Harmider był w tym momencie ostatnią rzeczą jaką potrzebował…
- Teraz możemy spokojnie porozmawiać - westchnął, biorąc ją za ręce, spoglądając w jej niebieskie oczy i pytając - Co tak właściwie do mnie czujesz? 
- Podobałeś mi się jeszcze zanim się znaliśmy – wyznała - Sądzisz, że to tak szybko mija?
Twarz Hazzy rozjaśnił uśmiech od ucha do ucha, co podkreślało jego urocze dołeczki. A jednak miał rację. Nie był obojętny Rebekah. Jeszcze nigdy, tak jak w tym momencie, nie cieszył się z uczucia odwzajemnionego przez jakąkolwiek dziewczynę. To odczucie, że wszystko się układa było piękne. Obecnie nawet toksyczny związek Katherine i jego przyjaciela był do zniesienia. Zresztą, teraz całą swoją uwagę skupiał na blondynce, także sprawy jego młodszej siostry skutecznie zostały odsunięte na dalszy plan.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech. Jej serce rytmicznie podskakiwało, gdy widziała słodkie dołeczki Loczka. Właściwie, dlaczego był on taki przystojny…? Dużo łatwiej byłoby oprzeć się jego urokowi osobistemu gdyby miał krzywy nos, nierówny zgryz albo zniszczoną cerę. A tak, przy swoim obecnym wyglądzie, miał problem z odgonieniem się od nastolatek, ale on akurat wybrał ją. To wręcz niesamowite i zaskakujące… Jeżeli ktoś jeszcze pół roku temu powiedziałby, że słynny Harry Styles zainteresuje się nią, a nawet wyzna miłość, to z pewnością wyśmiałaby go albo wysłała do dobrego psychiatryka na długotrwałą terapię.
W pewnym momencie oboje usłyszeli jak zamykają się drzwi wejściowe. Jednak rozkoszowaniem się chwilą ciszy i samotności w tym domu nie mogło trwać wiecznie…
- Ciekawe kto to… - zastanawiał się na głos brunet.
- Zapewne któryś z chłopaków, bo wątpię, że Kate i Liam odpuścili sobie randkę… - powiedziała Rebekah.
- W takim razie jakoś nie mam ochoty sprawdzać… - oznajmił chłopak, chwytając dziewczynę w talii i kolejny raz przyciągając do siebie - Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wszystko sobie wyjaśniliśmy.
- Ja również - odpowiedziała blondynka, obejmując bruneta za szyję.
Do dziewczyny przeszedł sms i z wielką niechęcią oderwała się od chłopaka. W jego ramionach czuła się tak bezpiecznie… Tak jakby znalazła schronienie na wieki.
- No wiesz co! Żeby telefon był ważniejszy ode mnie… Skandal! - oburzył się Harry.
- A jak to coś ważnego…? – zapytała, chwytając telefon, aby odczytać sms'a.
- I co, to jest takie ważne? - zapytał ciekawski Hazza.
Pod tym, i pod wieloma innymi względami, był podobny do Kate.
- Właściwie to nie - powiedziała Rebekah, spoglądając na staroświecki zegar, który wisiał nad łóżkiem chłopaka.
Hebanowa obudowa, duża tarcza, jeszcze tylko brakowało kukułki, wyskakującej o pełnej godzinie. Nie sądziła, że Harry’emu podobają się takie rzeczy… Jednak nie znała go tak dobrze jak myślała, w końcu nie o wszystkim piszą na portalach plotkarskich i w kolorowych czasopismach, a zanim go poznała, to właśnie z takich źródeł czerpała o nim informacje.
- Śpieszysz się? - zapytał starszy brat Katherine.
- Mam jeszcze godzinę - powiedziała - Czyli dość dużo czasu - dodała, po czym schowała telefon do tylnej kieszeni spodni.
- Mnóstwo czasu… - skomentował najmłodszy członek zespołu One Direction, charakterystycznie poruszając brwiami i przybliżając swoje usta do twarzy Rebekah.
W tym momencie drzwi do pokoju Loczka otworzyły się z impetem i stanął w nich Liam wraz z Kate, którą obejmował w talii.
Oboje byli uśmiechnięci i całkowicie nieskrępowani zastałą sytuacją. Zupełnie tak jakby się tego spodziewali… Po dłuższym namyśle, blondynka stwierdziła, że Katherine doskonale wiedziała, co się święci. W końcu kto znał Harry’ego lepiej niż jego młodsza siostra…
- Widzę, że nasze gołąbki się dogadały - westchnęła Katherine, patrząc to na Liam'a, to na przytulającą się parę.
Rebekah odsunęła się od Harry'ego, potykając się przy tym o własne nogi. Czuła się trochę niekomfortowo, pomimo tego, że z Kate nie miały przed sobą żadnych tajemnic…
- Katherine, czy ja może wchodzę do Twojego pokoju bez pytania? - zapytał Harry.
- No cóż... Hmmm... - szatynka udawała, że się zastanawia - Tak - dodała z pewnością w głosie.
Hazza spojrzał na nią mrożącym spojrzeniem, ale później dodał proszącym tonem, wiedząc, że wygrana ze swoją młodszą siostrzyczką jest mało prawdopodobna, o ile w ogóle możliwa:
- Kate, no wiesz... Hmmm... My dopiero... No ten, no... - jąkał się starszy brat szatynki - Chcemy się sobą nacieszyć - oświadczył już dużo pewniej.
- Okej. Rozumiem - wyszczerzyła do niego zęby nastolatka, za co Liam dostał poduszką po głowie, wycelowaną przez Loczka w jego młodszą siostrę.
Hazza nie sądził, że ma aż tak słabego cela. Może to wszystko przez te nerwy…? Albo nadmiar wrażeń jak na dzisiejszy dzień…? W końcu wszystko było możliwe…
- Liam, błagam Cię, weź ją stąd - poprosił Harry - Chociaż Ty jeden postaw się w mojej sytuacji.
- Ooo... Widzę, że tu jakaś męska solidarność się tworzy - zaśmiała się Katherine.
- Chodźmy już - zaproponował Liam - Dajmy im trochę prywatności.
- Czego się nie robi, żeby podlizać się mojemu kochanemu braciszkowi... - stwierdziła Kate z rezygnacją w głosie, posłusznie wycofując się z pokoju Harry'ego i po chwili zamykając drzwi.
- To na czym myśmy skończyli...? - zapytał niewinnie Loczek z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy.

***

- Chodź, posiedzimy trochę u mnie, dajmy im trochę prywatności - powiedział Liam, prowadząc Kate do siebie.
- Nie sądzisz, że to jest niewiarygodne? Jeszcze niedawno Harry nie chciał pozwolić Ci się do mnie zbliżyć... A tu proszę, dzisiaj sam popycha mnie w Twoje ramiona - oznajmiła szatynka - Jak to miłość może zmienić człowieka – westchnęła, otwierając drzwi i wchodząc do pokoju swojego chłopaka.
- Skoczę po coś do picia i jedzenia - oznajmił brunet - A Ty tu zostań, nawet nie waż się iść do Harry'ego i Rebekah – zagroził, ostrzegawczo machając palcem.
- No dobra… - odparła niechętnie młodsza siostra najmłodszego chłopaka w zespole One Direction.
Jak zwykle, w pokoju Liam'a panował nieskazitelny porządek. Wszystko na swoim miejscu, a o kurzu nie było nawet mowy.
Czasami zastanawiała się czy nie lepiej zrobiłby gdyby wybrał pracę sprzątaczki, choć z drugiej strony, szkoda byłoby jego talentu…Brunet w schludnym fartuszku i z miotełką w ręce. Hmmm… Zabawny widok. Na samą myśl, uśmiechnęła się do siebie.
Wzrok Kate zatrzymał się na odtwarzaczu i kolorowych słuchawkach, leżących na biurku. Wzięła go do ręki i zaczęła przeglądać. Cała składanka "Up all night". To akurat ją nie interesowało… Te piosenki znała na pamięć. Płyty przeróżnych artystów, o których nawet nie słyszała. Gdzie on ich wszystkich znajdował…? No gdzie…?
Zainteresowała ją jednak nazwa "Take me home". Nie było przy niej żadnego opisu, dlatego założyła słuchawki na uszy, położyła się na łóżku swojego chłopaka, nacisnęła "play" i zamknęła oczy. Już po chwili wiedziała, co oznacza ta nazwa... Nie miała pojęcia, że chłopacy są aż tak daleko w procesie tworzenia płyty.  Ich głosy były dla niej takie rozpoznawalne, ale muzyka stała się inna... Oczywiście prawie każda piosenka, jak nie wszystkie, mówiły o dziewczynach. To chyba w ich twórczości nigdy miało się nie zmienić...
Po chwili poczuła słodki zapach perfum Liam'a i jego oddech na swojej twarzy. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła uśmiechniętą twarz swojego chłopaka, bardzo, a nawet bardzo blisko swojej twarzy. Ręce opierał w linii jej głowy, leżącej na jego poduszce.
Szatynka zdjęła słuchawkę, znajdującą się w jej lewym uchu i oświadczyła:
- Zdobędziecie tym niejedno nastoletnie serce…
- Mnie zależy już tylko na jednym - wyznał – Twoim.
- Ono już dawno jest Twoje - odpowiedziała młodsza siostra Styles'a, rumieniąc się.
Brunet coraz bardziej zbliżał swoje usta do ust dziewczyny.
Gdy dzieliły je już tylko milimetry, rozległ się dzwonek. Zastanawiał się jak to jest, że za każdym razem, gdy mieli się pocałować, coś brutalnie im przeszkadzało. Który to już raz do niczego nie doszło? Niestety stracił już rachubę, także wynikałoby, że zdarzyło się to o kilka razy za dużo. Może miał to być jakiś znak…? Nie, na pewno nie…
- Czy on nie mógłby zadzwonić pięć minut później? - zapytał retorycznie wokalista.
- Widocznie nie mógł - stwierdziła dziewczyna - Mógłbyś się podnieść, bo inaczej ja nie wstanę, a na mojego braciszka i Rebekah bym nie liczyła - poprosiła.
Liam wyjątkowo bez  oporów, wysłuchał jej próśb. Katherine miała rację. Raczej wątpił, żeby Harry’emu w obecnej sytuacji chciało się pofatygować otworzyć drzwi, a wychodziło na to, że reszty nie było, także rola gospodarzy przypadła jemu i szatynce. Szkoda jedynie, że w takim momencie…
- Chodź – powiedziała, wplatając palce w jego dłoń i ciągnąc go w kierunku drzwi.
Z Kate za rękę mógłby iść nawet na koniec świata. Uwielbiał, gdy była przy nim. Wystarczył delikatny dotyk jej chodnych palców, a on już miał przyjemne ciarki. Kiedy miał ją przy sobie czuł się tak wyjątkowo… Jak zwyczajny i przeciętny nastolatek, który bezgranicznie kocha swoją dziewczynę i wie, że ona darzy go takim samym uczuciem. Wtedy zapominał o tym, że należy do zespołu One Direction, że na każdym kroku czyhają na niego miliony paparazzi i czekają na jakikolwiek wywołany przez niego skandal. Młodsza siostra Harry’ego sprawiała, że nawet ciągle czepiający się o wszystko menadżer przestawał się liczyć. Uwielbiał śpiewać i występować przed publicznością, ale momenty spędzane z nastolatką sam na sam, choć nieliczne, były dla niego bezcenne i nie zamieniłby ich na nic innego…
Gdy zeszli na dół i otworzyli drzwi, na twarzy dziewczyny Liam’a malowało się tylko i wyłącznie zaskoczenie. Nie, nie, nie… JEJ na pewno by się tutaj nie spodziewała. Nie tu i nie teraz. Po co…? Dlaczego…? JAK…? Dzisiejszego dnia nie mogła zaliczyć do przewidywalnego i z pewnością wiązał się z wieloma niespodziankami, ale ta porównywalna była do wisienki na torcie. Tylko czy ta wisienka okaże się „smaczna”? No nic, tego widocznie miała się dopiero dowiedzieć…

***

Czeeeść.! Z rozdziałem jak widać wyrobiłam się szybciej ;D Widzicie jak ja Was rozpieszczam.? Nie musieliście czekać na niego aż do 3 czerwca ;P
Muszę się Wam do czegoś przyznać… Nie wiem jak to się stało, ale znacznie zmieniłam pierwotną wersję rozdziału, ale mam nadzieję, ze nie będę miała przez to problemów z Rebekah, choć z tą moją wariatką, to nigdy nie wiadomo ;P
Jakoś tak wyjątkowo dobrze mi się go wymyślało, mimo tego, że w większości pisany jest bardziej z perspektywy Harry’ego, no i troszeczkę, Liam’a.
Można powiedzieć, że ta notka to w pewnym znaczeniu zakończenie jakiegoś etapu w naszym opowiadaniu, ale nie bójcie się, mamy daleko posuniętą fabułę, a i tak ciągle wymyślamy cos nowego ;D
Pewnie pod postem pojawią się komentarze, dlaczego zakończyłam go w tym, a nie innym momencie… Szczerze mówiąc zrobiłam to całkowicie celowo ;P Chciałam, żebyście się trochę pogłowili ;P No bo jak myślicie, kto mógł aż tak wyprowadzić Kate z równowagi…? Zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, tam na dole, w okienku komentarzy ;D A może akurat ktoś rozszyfruje nasze plany ;)
Dziękuję za wszystkie komentarze oddane pod poprzednim postem i mam nadzieję, że rozdział się podobał ;)
Wasza Katherine ;*

32 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Akurat w tym przypadku z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to błędna odpowiedź ;)
      Ale próbuj dalej ;D

      Usuń
  2. Jak każdy super rozdział, cudowne zakończenie, CUDOWNY BLOG. W ogóle się nie domyślam kto to może być. Może Danielle albo któraś z jego poprzednich dziewczyn. No coż dowiem się w następnym rozdziale którego już nie mogę się doczekać. Super że umieściłaś rozdział wcześniej. DZIĘKI ZA WSZYSTKO i dużo weny.

    P.S. W tym rozdziale na pewno dopisała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję, dziękuję ;**
      Może, może, wszystko jest możliwe ;D
      Jeżeli mam czas na poprawienie rozdziału to raczej to robię, bo nie lubię jak nasi czytelnicy muszę długo czekać na coś nowego... Sama na własnej skórze wiem jak tego nie znoszę ;/
      Nie ma za co i wzajemnie weny życzę ;D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Dziękuję, bardzo i co ty na takie coś można czekać nawet miesiąc bo powiem ci że warto;)

      Usuń
    3. Czy warto to się dowiemy, gdy już ten nowy rozdział zostanie opublikowany ;D

      Usuń
  3. super poprostu kocham was i tyle jesteście cudowne kiedy następny myślę że to danielle???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, to bardzo miłe, że tak nas postrzegasz ;*
      Następny najpóźniej 12 czerwca ;)
      Może to i Danielle, jak na razie zaprzeczyłam tylko w jednej odpowiedzi ;)

      Usuń
  4. Nareszcie Harry i Rebekah. Kocham ten rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nareszcie ;P
      Awww, ależ to słodkie, dziękujemy ;*

      Usuń
  5. Dlaczego zmieniłaś wygląd bloga????? Nie mówie że to źle ale weszłam i tak jakoś dziwnie się zrobiło??? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary szablon nam się znudził...

      Usuń
    2. AaaaLLLLE teraz jest super, kocham waszego bloga jeszcze bardziej. SUPE, że postanowiłyście coś zmienić ;) dużo wenyyy (jeszcze raz) hehehe ;)

      Usuń
    3. Dziękuję i cieszę się, że się podoba ;D
      Czasami trzeba, bo jak dla mnie to już wiało nudą ;/
      Wzajemnie ;D

      Usuń
  6. Fajny nowy wygląd bloga :))

    OdpowiedzUsuń
  7. mi akurat podobał się tamty wygląd bloga i był wygodniejszy do czytania ale i tak jest ok super szybko dodawajcie kolejny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko dziękuję za wyrażenie swojej opinii ;) Każda się dla nas liczy, nawet ta negatywna ;)
      Czy szybko to się jeszcze okaże, ale zamierzam wyrobić się do 12 czerwca ;D

      Usuń
  8. świetny rozdział :) coś czuję że to może być Danielle ale nie jestem pewna :) kiedy następny? /Ola xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy.! ;*
      Dlaczego większość sądzi, że to Danielle...? No ja nie wiem, po prostu ;P Mimo tego niczego nie potwierdzam, a tym bardziej nie zaprzeczam ;P
      Najpóźniej 12 czerwca ;)

      Usuń
  9. To Caroline,jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu mam takie przeczucie :) A tak w ogóle to super blog a opowiadanie cudowne:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pliss dodajcie nowy rozdział nie mogę się już go doczekać czekam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj jest to bardzo mało prawdopodobne, bo dopiero wróciłam do domu, mam jeszcze dwie strony do poprawy i czekającą naukę na jutrzejszy sprawdzian ;/
      Postaram się jutro, ale nie obiecuję ;)

      Usuń
  12. z czego sprawdzian?bo ja mam z angielskiego i historii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam mieć z geografii, ale wyszła mi piątka, także nie musiałam pisać ;P
      Angielski to akurat bym mogła pisać, ale co do historii miałabym wątpliwości ;)

      Usuń
  13. Napisałam z angielskiego na 5,a z historii na 4

    OdpowiedzUsuń