poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział XXXIII



„Młodość jest ciężka i gorzka, jest niez­godą na świat i niez­godą na siebie, jest od początku zma­ganiem się z czułością i cierpieniem”

***

Kiedy Rebekah i Dylan wyszły, Katherine, tak jak obiecała, skierowała się prosto do pokoju swojego sławnego chłopaka. Zapukała do drzwi, po czym weszła. Liam siedział na łóżku i miał w uszach słuchawki, więc nawet nie usłyszał, że ktoś wchodzi do jego lokum. Zdawała sobie sprawę z tego, że chłopak jest na tyle zasłuchany, iż jej wejście na pewno nie zostało przez niego zauważone. Zastanawiała się czy gdyby zacząć uderzać młotkiem po ścianach, też by tego nie zauważył… No nic, nieważne…
Podeszła do niego i zasłoniła mu delikatnie oczy. Brunet od razu się uśmiechnął i odwrócił, wyjmując słuchawki.
- Chodź tu do mnie – wymruczał, biorąc ją na kolana.
Dziewczyna wtuliła się w jego tors, zakładając mu ręce na szyję. Chłopak odwrócił się i chwycił małe, ozdobne pudełeczko.
- Odwróć się i zamknij oczy – nakazał.
- Po co? – zapytała zaciekawiona Katherine.
- To ma być w końcu niespodzianka, prawda…? – westchnął Liam.
- No dobrze – skapitulowała Kate, postępując zgodnie z instrukcjami swojego chłopaka.
Brunet wyjął z pudełeczka naszyjnik z pierwszą literką swojego imienia, po czym ostrożnie założył go swojej dziewczynie, od czasu do czasu całując ją w odsłoniętą szyję, na co ona reagowała drżeniem.
- Mogę już otworzyć oczy? – zapytała szatynka.
- Tak, już możesz – zgodził się dziewiętnastolatek.
Nastolatka posłusznie podniosła swoje powieki. Czuła, że Liam jej coś zakłada, ale nie miała pojęcia, co to może być. Podniosła swoją prawą dłoń i dotknęła szyi. Pod dotykiem własnych palców wyczuła jakąś zawieszkę umocowaną na cieniutkim łańcuszku. Wzięła ją w dłoń i spojrzała na nią. Wtedy zobaczyła co przedstawia. Literkę „L”. „L” jak Liam…
- Jest piękna – wyszeptała dziewczyna, patrząc na chłopaka – Ale z jakiej to okazji?
- Jesteśmy już ze sobą miesiąc, więc postanowiłem podarować Ci mały prezent – odpowiedział chłopak.
Nastolatek miał rację. Dzisiaj mijał dokładnie miesiąc od tego jak, mimo wszystkich wątpliwości, zgodziła się zostać dziewczyną Payne. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że ten czas przeleciał aż tak szybko. Może stało się to przez te wszystkie komplikacje związane z Harrym…? Nie, teraz to jest nieistotne. Liczy się tu i teraz. Ta romantyczna chwila.
- Ale ja dla Ciebie nic nie mam… - stwierdziła po chwili nastolatka.
- Nie szkodzi, dla mnie liczysz się tylko Ty – wyznał Liam.
- Ooo… Ależ to słodkie – westchnęła młodsza siostra Harry’ego.
- Chyba nie jestem wcale taki zły, jak Ci się kiedyś wydawało, a zwłaszcza, gdy się poznaliśmy? – zapytał brunet.
- Nie – zaśmiała się Kate – Jesteś słodki, zabawny i przeuroczy.
- Mam taki pomysł – oznajmił Liam - Chciałbym Cię gdzieś dzisiaj zabrać, ale pada deszcz… - powiedział, wskazując na krajobraz panujący za oknem - Może wyskoczymy gdzieś w weekend? Co powiesz na gokarty?
- Fajny pomysł, ale jestem ciekawa, co powie na to mój kochany starszy braciszek – oznajmiła Katherine, czując, że wynikną z tego problemy.
- Na pewno nie będzie zły, gdy pójdzie z nami – stwierdził brunet, spotykając się ze zdziwionym spojrzeniem szatynki – No co? Może mu to zaproponujesz? - zapytał - Ważne, że będziemy razem, a obecność Harry’ego jakoś zniesiemy.
- Jesteś kochany – powiedziała Kate, dając mu buziaka w policzek.

***

Późnym wieczorem Katherine zapukała do pokoju swojego brata. Po usłyszeniu cichego „proszę” weszła i od razu przeszła do sedna sprawy.
- Mam propozycję – powiedziała szatynka.
- O Boże… Już się boję – westchnął Harry.
- W weekend Liam zabiera mnie na gokarty – oznajmiła, a widząc kategoryczne „NIE!” w oczach bruneta, dodała - Wiem, wiem, nie puścisz mnie tam z nim samą, dlatego chcemy, żebyś poszedł z nami. Oczywiście, możesz kogoś zaprosić.
Tego w życiu by się nie spodziewał. Tą propozycją kompletnie zbiła go z tropu. Nie miał pojęcia, co ma jej odpowiedzieć. Z jednej strony chciał z nimi iść, żeby mieć oko na Liam’a, ale z drugie pójście samemu mu się nie uśmiechało. Nie miał ochoty wyjść na przyzwoitkę, za którą jego przyjaciel już prawdopodobnie go uważał. Niby już od dawna zbiera się, żeby zaprosić JĄ na randkę, ale boi się, że mu odmówi…
- Hmmm… Kto właściwie to wymyślił? – zapytał Harry -  Przyznam, że to całkiem dobry pomysł – oznajmił - Zgadzam się.
- Zapewne zdziwisz się, ale to pomysł Liam’a -  wyjaśniła Katherine.
- Nie wiedziałem, że on myśli o innych osobach prócz siebie – powiedział pod nosem.
- Ej! Nie mów tak! – poskarżyła się Kate, szturchając go w ramię.
- Ja przecież nic nie mówię… – odpowiedział Hazza, uśmiechając się.
- Taaa… Jasne - mruknęła - Bądź gotowy jutro o szesnastej.
- Dobrze, będę gotów, nie musisz się o to martwić – oznajmił chłopak, czując, że nadchodzący weekend będzie bardzo, ale to bardzo interesujący, a nawet może zmieni coś w jego życiu.
         Wystarczyło tylko znaleźć w sobie dość odwagi, aby JĄ zaprosić.

***

- Harry, pośpiesz się! – krzyknęła Katherine - Gdzie jest ta Twoja dziewczyna i ile można na nią czekać…!?
- Spokojnie, zaraz tu będzie – odpowiedział brunet.
- A kto to właściwie jest? – wtrącił się Liam, który właśnie zszedł ze schodów – Nie wspominałeś ostatnio o żadnej dziewczynie…
- Dowiesz się jak przyjdzie – uciął szybko Hazza.
- Coś długo trzeba na nią czekać… - stwierdził brunet, kręcąc głową.
Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka.
Loczek nagle zesztywniał. W sumie nie miał pojęcia jaka będzie reakcja jego siostry i jej chłopaka, którego zdanie i tak nie bardzo go interesowało, kiedy zobaczą JĄ. Musiał przyznać się przed samym sobą, że dopiero teraz zaczęła targać nim wątpliwości… No bo kiedy ostatnio sławny Harry Styles był na randce z całkiem zwyczajna dziewczyną…? Natomiast z drugiej strony czuł niesamowite podekscytowanie z możliwości spędzenia z NIĄ całego dnia. O obecności swojego przyjaciela i jego lepkich macek, próbujących opleść Kate na każdym kroku, próbował zapomnieć…
Katherine widząc niepewność swojego starszego brata podeszła do niego i delikatnie popchnęła, mówiąc:
- No idź już.
- Idę, idę – powiedział, ocknąwszy się z zamyślenia, po czym podszedł do drzwi i otworzył je.
Gdy szatynka ujrzała osobę towarzyszącą Harry’ego na dzisiejszy wieczór zaniemówiła. Całkowicie nie kontrolowała mięśni swojej twarzy. Prawdopodobnie wyglądała właśnie jak totalna idiotka z szeroko otwartymi oczyma i rozchylonymi ustami. Nie, nie, nie, JEJ by się tu nie spodziewała… Owszem, z początku myślała, że coś między nimi zaiskrzy, ale gdy oboje się do tego nie przyznawali, odpuściła. Bo co innego niby miała zrobić? Miała zmusić swoją najlepszą przyjaciółkę do spotkań ze swoim bratem…? Przecież to byłby jakiś absurd…
A jednak… Jak widać wszystko może się zdarzyć. Właśnie w  tym momencie, w progu jej domu stoi Rebekah, która właśnie ma iść z Harrym na randkę.
- Hej – przywitała się blondynka - Przepraszam za spóźnienie.
- No wreszcie… - westchnął Liam, wychodząc z salonu - A już myślałem, że...
Usta skutecznie zamknął mu widok blondynki. Był nawet bardziej zaskoczony niż jego dziewczyna.
- Dobrze rozumiem Twoją reakcję - odpowiedziała dziewczyna.
- Powiem tak, kogo jak kogo, ale Ciebie się tu nie spodziewałem… - wytłumaczył brunet.
- Dlaczego? - zapytała Rebekah.
- Myślałem, że jesteście tylko i wyłącznie przyjaciółmi - wyjaśnił chłopak.
- Koniec przesłuchania! - zarządził Harry - Chyba mam prawo umawiać się z kim tylko chcę? Prawda? - zapytał retorycznie - Dalej zbieramy się, bo nie zdążymy w ogóle pojeździć, a przecież to najlepsza zabawa.
Cała czwórka wyszła z domu. W obawie przed nachalnymi paparazzi pojechali autem Harry’ego, które prowadził sam jego właściciel. Liam, co prawda upierał się, żeby to on był kierowcą, ale młody Styles był nieustępliwy. Zresztą Payne postanowił ustąpić na rzecz wręcz błagalnego spojrzenia Kate.
Oczywiście, już na samym początku pojawił się problem… Hazza uparł się, żeby Kate siedziała koło niego na fotelu pasażera, tym samym zostawiając Rebekah i chłopaka swojej siostry na tyle. Liam nie chciał nawet słuchać o takiej opcji. Tym razem nie zamierzał ustępować… Okej, zgodził się na obecność Harry’ego, ale to już była przesada… Przecież logiczne, że to przyjaciółka szatynki powinna zająć miejsce tuż obok kierowcy. Katherine uważała podobnie, dlatego całkowicie ignorując prośbę brata, usiadła na tylnym siedzeniu tuż obok swojego chłopaka, co spotkało się z jego pięknym uśmiechem i mrożącym krew w żyłach spojrzeniem Loczka. Mogłoby się wydawać, że Liam również je dostrzegł, dlatego wplótł swoje palce w palce nastolatki, tym samym wspierając ją i pokazując, że wszystko będzie dobrze, niezależnie od tego, co sądzi osiemnastolatek.
Wolne miejsce pasażera zajęła Rebekah, czując, że ta randka nie będzie do końca taka, jaką ją sobie wymarzyła…

***

Podczas jazdy panowała pomiędzy nimi niezręczna cisza. Żadne z nich nie chciało odezwać się pierwsze. Liam bawił się bransoletką siedemnastolatki, Harry w skupieniu prowadził samochód, a Rebekah i młodsza siostra bruneta patrzyły na przemijające za oknem widoki. 

Chyba każde z nich wyobrażało sobie to wspólne spotkanie zupełnie inaczej. No nic, teraz pozostawało tylko uśmiechać się i udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, pomimo tego, że wcale tak nie było…
Gdy już dotarli na miejsce i weszli do budynku, panującą między nimi ciszę przerwał starszy brat Katherine:
- To ja pójdę wypożyczyć gokarty.
Jak powiedział, tak też zrobił.
Po chwili Loczek był już z powrotem, a w dłoni trzymał cztery kluczyki, każdy do innej szafki, które kolejno rozdał.
Kiedy wszyscy byli już przebrani, wyszli na tor. Na linii startu czekały na nich cztery gokarty.
- My mamy jeździć osobno…? - zapytała szatynka.
- No pewnie - odpowiedział jej brat.
- Chyba sobie żartujesz - powiedziała Kate.
- Mówię całkiem poważnie - oznajmił Harry.
- Ha, ha, ha, bardzo zabawne, przecież świetnie zdajesz sobie sprawę, że na pierwszym zakręcie jestem w tych oto oponach - stwierdziła nastolatka, wskazując na nie.
- Dasz sobie radę. Nie rób z siebie głupiej - powiedział Hazza.
- Coś Ty powiedział!? - wrzasnęła jego młodsza siostra.
- Nic takiego… - odpowiedział - Wsiadaj już.
- Na Twoją odpowiedzialność – zastrzegła dziewczyna.
- Tak, tak... - odpowiedział pod nosem tak, że nikt tego nie dosłyszał.
Wszyscy wsiedli do swoich gokartów. Dziewczyny nie były zadowolone z przebiegu tej randki… Jeżeli „to coś” można by w ogóle ją nazwać.
Na dźwięk wystrzału z pistoletu ruszyli. Oczywiście, nastolatki już na pierwszym zakręcie zostały w tyle, pomijając to, że Kate nie umiała nawet odpalić swojego "pojazdu".
Chłopacy czerpali z tej rozrywki maksimum przyjemności, ścigając się. Jeden chciał pokazać drugiemu, że jest lepszy. Można by to nawet porównać do ich osobistej rywalizacji. Sięgało to nie tylko toru, ale też życia codziennego.
Nawet nie zwrócili wtedy uwagi na dziewczyny, który zostały daleko w tyle.
Kiedy szatynka kolejny raz uderzyła w tył „autka” Rebekah, zdjęła kask i powiedziała z widoczną niechęcią:
- Dziękuję bardzo za taką randkę…
- Uwierz, moja do najlepszych też nie należy – odpowiedziała Rebekah.
Po tej krótkiej wymianie zdań nastolatki znów zaczęły jeździć.
To, co czuła szatynka było nie do opisania. Myślała, że dzięki tej podwójnej randce, Harry i Liam w końcu dojdą do porozumienia. Praktycznie rzecz biorąc, tak się właśnie stało, tylko, że znalazł się jeden problem… Ani Liam, a tym bardziej Harry nie zwracali na dziewczyny choć cienia uwagi. Byli zbyt zajęci rywalizowaniem ze sobą. Wyglądało to tak jakby zupełnie zapomnieli o ich istnieniu. "Mam tego dość" - pomyślała Katherine i do jej głowy wpadł niecny plan. Na każdym zakręcie dociskała pedał gazu na maksa, nie trudząc się kręceniem kierownicą. Efektem tego było ciągłe uderzanie w opony. Momentami miała wrażenie, że tylko jej złość doprowadzi do autodestrukcji tego „autka”…
- Hej! Jeżeli nadal będziesz celowo uderzać w te opony, to będziemy musieli wyprosić Cię z toru - upomniał pracownik.
- Niczego bardziej nie pragnę! - krzyknęła wściekła Kate, kierując się prosto na zdenerwowanego pracownika.
Chłopakowi w ostatnim momencie udało się odskoczyć… Gdyby tego nie zrobił najprawdopodobniej wylądowałby pod kółkami gokartu złej Katherine.
Udając, że nic się nie stało, wrócił do pomieszczenia, w którym obserwował to, co dzieje się na torze.
Kiedy zobaczył, że szatynka mimo jego reprymendy robi to, co robiła, kompletnie nie zwracając na niego uwagi, wyszedł z pomieszczenia i podszedł no niej.
- Masz wybór... Przesiadasz się do innego samochodu albo opuszczasz tor - powiedział.
- Proszę bardzo, już wychodzę - odpowiedziała szatynka, ciesząc się z takiego obrotu sytuacji.
         Miała już powyżej uszu takiej randki. Następnym razem niech Liam idzie sobie na nią sam…
Kiedy zdjęła kask, u jej boku pojawił się dziewiętnastolatek.
- Ooo... Przypomniałeś sobie o mnie – mruknęła, wiedząc, że brunet i tak jej nie usłyszy.
Nastolatek popatrzył na nią pytającym wzrokiem, po czym zdjął nakrycie ochronne z głowy i zapytał mierzwiąc sobie włosy:
- Możesz mi właściwie wyjaśnić, co Ty wyprawiasz?
- Lepiej wyjaśnij mi co Ty wyprawiasz... - odpowiedziała Kate.
- Teraz? Stoję...  – zażartował, choć nastolatce wcale nie było do śmiechu - Jeżeli chodzi Ci o to, że ścigałem się z Twoim bratem, to nie masz się czym denerwować – oświadczył - W końcu sama chciałaś, abyśmy się jakoś porozumieli, prawda?
- Owszem, ale to wygląda tak jakbyście to Wy byli razem na randce, a ja i Rebekah to tylko zbędny i nic nieznaczący dodatek - wyjaśniła nastolatka - Zresztą nie masz się czym martwić ten "zbędny dodatek" właśnie został wyrzucony z toru, więc życzę dalszej miłej zabawy - powiedziała dziewczyna głosem przesączonym sarkazmem.
- Wsiadaj - powiedział Liam, poklepując miejsce obok i nie zważając na niezbyt przyjemny ton swojej dziewczyny.
- Ze mną tak szybko sobie nie pojeździsz, a zresztą, co na to powie Twój chwilowy najlepszy przyjaciel, Harry? - parsknęła młodsza siostra Hazzy.
- Po pierwsze, to nie jest mój najlepszy przyjaciel, a po drugie, nic nie powie. No wsiadaj - powiedział brunet.
- Nie - odpowiedziała stanowczo.
- Jeżeli nie chcesz tu wsiąść po dobroci, to zaciągnę Cię siłą - zagroził Liam.
- Mam ochotę na Ciebie warknąć - powiedziała Katherine.
- Zamiast tego wsiadaj - zaproponował.
- Musiałam zostać wyrzucona z toru, abyś zwrócił na mnie uwagę – powiedziała z wyrzutem szatynka.
- Kate, proszę Cię, nie dajmy tej satysfakcji Harry’emu i nie kłóćmy się... – poprosił Liam - Wsiądź i znów będziemy jeździć, ale teraz razem.
- Dlaczego tak naprawdę nie mogę się na Ciebie obrazić? - zapytała samą siebie, wsiadając do jego gokarta.
- No nie wiem, może dlatego, że mnie bezgranicznie kochasz? - zapytał brunet, uśmiechając się do niej od ucha do ucha.
- Pamiętaj, że zawsze mogę stąd wysiąść… - uprzedziła Kate.
- Nie, nie możesz - odpowiedział brunet, obejmując ją lewym ramieniem, tym samym udaremniając jej ucieczkę.
Chłopak założył kask, po czym ruszył. Mimo tego, że jedną ręką cały czas ją obejmował, radził sobie na torze lepiej niż ona z obiema rękoma na kierownicy.
Harry zastanawiał się dlaczego jego siostra jest w jednym „autku” z jego przyjacielem i jak się tam znalazła. Przecież szło tak dobrze... Liam praktycznie do tej pory nie zwrócił na nią uwagi. A tu proszę, zostawił go na chwilę w tyle, a ten już siedzi i obejmuje jego siostrę.
W tym czasie, gdy szatynka jeździła w gokarcie swojego chłopaka, biedna Rebekah okrążała tor samotnie. Żałowała teraz, że zgodziła się pójść z Harrym na tą niby "randkę". Miała chęć jak najszybciej znaleźć się w domu i o wszystkim zapomnieć. Ten dzień można było zaliczyć do jednych z najgorszych. No bo, co ona sobie myślała? Że sławny Harry Styles umówi się z nią na prawdziwą i romantyczną randkę? Sama zarzucała sobie to jaka była głupia myśląc, że on może coś do niej czuć. Te wszystkie plotki rozsiewane przez jego antyfanów byłą prawda... Styles potrafił omotać każdą dziewczynę i zapewne z taką samą łatwością później łamie im serca. Nie myślała o niczym innym jak o tym, żeby już stąd wyjść, znaleźć się w domu i być jak najdalej od starszego brata Katherine.
W końcu dzwon kończący zadzwonił. Wszyscy wysiedli z gokartów i poszli do szafek. Kwaśną minę blondynki od razu zobaczyła Kate i gdy tylko zostawiły chłopaków wystarczająco w tyle, żeby nie mogli ich słyszeć, zapytała:
- Coś nie tak…?
- Wszystko jest nie tak - odpowiedziała Rebekah.
- A co konkretnie? - spytała szatynka.
 - Pozwól, że nie będę wypowiadać się na temat Twojego brata… - powiedziała - Ale wyobrażałam sobie to wyjście zupełnie inaczej.
- Nie przejmuj się, ja też - wyznała - Liam zwrócił na mnie uwagę dopiero wtedy, gdy pracownik chciał mnie wyrzucić z toru - wyjaśniła nastolatka, a na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
- Marzę tylko o tym żeby jak najszybciej znaleźć się w domu - powiedziała dziewczyna.
- A może na pizzy nie będzie tak źle…? - zapytała młodsza siostra Loczka.
- Wątpię. Jeżeli do tej pory całkowicie mnie ignorował, to myślisz, że nagle przypomni sobie o mojej obecności…? Nie wydaje mi się… - odpowiedziała blondynka, głośno zatrzaskując drzwiczki szafki.
- Jeżeli nie chcesz iść to rozumiem… - stwierdziła Katherine – Mój brat zachował się jak totalny idiota i nie mam nic na jego usprawiedliwienie.
- Na ten dzień chyba wystarczy mi już wrażeń - powiedziała nastolatka – Myślę, że będzie lepiej jak odpuszczę sobie już teraz…
Dziewczyny przeszły do holu, gdzie w milczeniu czekały na nastolatków, którzy po chwili się zjawili.
- A więc teraz na pizzę - powiedział wesoło Liam, chwytając Kate w talii, na co Harry skrzywił się z niesmakiem.
- Ja już pójdę do domu… - oświadczyła Rebekah.
- Coś się stało? - zapytał Harry.
- Yyy... Głowa mnie boli - zmyśliła blondynka, odwracając się i kierując w stronę wyjścia.
Jak na razie nie chciała rozmawiać z Harrym. Musiała trochę ochłonąć i wszystko przemyśleć.

***

Czeeeść.! Katherine oddaje Wam w łapki nowy rozdział.! ;D Przepraszam za zmianę terminu publikacji, ale weekend majowy spędziłam w łóżku z gorączką ;/
Fani pary Rebekah + Harry mam nadzieję, że chociaż w jednym procencie zadowoleni, że WRESZCIE coś zaczęło się między nimi dziać ;D
Dziękuję za wszystkie oddane komentarze pod ostatnim postem, to naprawdę motywuje do pisania ;D
Pewien anonim, podpisujący się Ana, poprosił nas, żebyśmy w ramach jej urodzin zmieniły akcję… Niestety nie możemy tego zrobić, ale zamiast tego wpadłam na troszeczkę inny pomysł ;)
Droga Ana z okazji Twoich dzisiejszych urodzin chciałabym Ci życzyć wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, miłości i wszystkiego, co tylko sobie wymarzysz oraz dedykuję ten rozdział Tobie ;***
Wiem, że to nie do końca to, co chciałaś, ale zawsze coś ;P
Mam nadzieję, że rozdział się podobał ;)
Wasza Katherine ;*

33 komentarze:

  1. WOW SUPER BLOG :D OD RAZU MI SIĘ SPODOBAŁ A CZĘŚĆ SUPER :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mi się baardzo podoba. x Kath x

    OdpowiedzUsuń
  3. super dacie rade 34 rozdział dać w tym tygodniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;D
      Raczej nie ma takiej opcji ;/

      Usuń
  4. Super rodział, nareszcie Rebekah i Harry ^^ Czekam na nexta :**/Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;D
      A mówiłam, żeby uzbroić się w cierpliwość, to nie ;P

      Usuń
  5. KOCHAM WAASZ BLOG ALE MOŻE zrobicie jakiś zwrot akcji:
    np. Katherine zachoruje i Liam będzie się nią opiekował
    albo pokłócą się ze sobą i Hazza nie będzie mógł tego znieść i postanowi ich ze sobą pogodzić??? no cóż to tylko moje propozycje. Oczywiście rozdział super jak każdy. Dzięki za to że istniej taki cudowny blog jak wasz i że mogę go czytać. JESTEŚCIE SUPER!!!!!!!!! Czekam na następny (codziennie sprawdzając czy coś się nie pojawiło). Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 To takie miłe słyszeć, że ktoś kocha naszego bloga i wchodzi na niego codziennie ;D
      Zwrotów akcji będzie aż za dużo, tylko jeszcze nie w tym momencie... Trochę trzeba będzie na nie zaczekać, na razie w planach mamy ustabilizowanie wszystkiego ;D Jeszcze będziesz kiedyś prosić, żebyśmy przestały mieszać ;P Zobaczysz ;P
      Harry pogodzić Katherine i Liam'a...? Raczej wątpię ;P On chyba już do końca zostanie totalnym przeciwnikiem ich związku ;P
      Dziewczyno za co Ty nam dziękujesz...? To raczej MY powinnyśmy dziękować Tobie za takie miłe słowa, zarówno o nas, jak i o naszym blogu, także jeszcze raz DZIĘKUJEMY <3

      Usuń
    2. NIE ma takiej mowy to ja wam z całego serca DZIĘKUJĘ, i jestem taka szczęśliwa że mi odpowiedziałyście i przepraszam że dopiero teraz odpisuje ale wcześniej nie mogłam bo nie działał mi komputer więc PRZEPRASZAM I DZIĘKUJĘ!!! ;) A co do Hazzy: hehehehe szczerzę też w to wątpię :)DZIĘKUJĘ i teraz obiecuję, że nawet jak nie będzie takiej możliwości to codziennie będę wchodziła więc DZIĘKUJĘ jeszcze raz i czakam cierpliwe na następny wpis :) <3

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Jak mogłabym nie odpisać na taki cudowny komentarz.? No jak...? ;D
      Nic się nie stało, przecież nie musisz przepraszać za popsuty komputer. Na złośliwość rzeczy martwych wpływu nie mamy, jak to mówiła moja pani od fizyki ;P
      Harry to Harry, czasami sama go nie ogarniam ;P
      To jak Ty tak dziękujesz, to nam też wypadałoby podziękować za następny bardzo pozytywny i motywujący komentarz, także dziękujemy ;*

      Usuń
    5. DZIĘKUJĘ i tak Harry to Harry w tym zarówno jak i we wszystkim masz rację. :) Dzięki twoim komentarzom coraz bardziej nie mogę doczekać się następnego rozdziału, więc czekam cierpliwie i jeszcze raz KOCHAM WAS I DZIĘKUJĘ :)

      Usuń
    6. E tam, nie zawsze mam rację, ale przyznaję się bez bicia, że uwielbiam ją mieć ;P
      Czekaj, czekaj, bo wydaję mi się, że jest warto ;D Ten rozdział dużo wyjaśnia, ale ciii... więcej nie zdradzam ;D
      Buziaki ;*

      Usuń
    7. Okej, więcej nic nie mówię dzięki bardzo, kocham was.
      Dużo weny :)

      Usuń
    8. Dziękujemy, mamy nadzieję, że dopisze ;)

      Usuń
  6. świetne. oby tak dalej ;d
    kiedy następny rozdział? xx /Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;D
      Najpóźniej 3 czerwca ;)

      Usuń
    2. ojoj ;c warto czekać xx /Ola.

      Usuń
    3. Z pewnością warto.! ;D
      Możliwe, że notka ukaże się szybciej, wszystko zależy od mojej ochoty do sprawdzania i ilości czasu wolnego ;)

      Usuń
  7. dzięki jesteście kochane :-* /ana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, nie mogłyśmy zmienić fabuły, to chciałyśmy zrobić chociaż coś ;D

      Usuń
  8. http://oczamionedirection.blogspot.com/ nie musisz czytać, ale chcę żebyś wiedziała że każdy rozdział dedykuję wam gdyż KOCHAM WASZ CUDOWNY BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;*** To jest chyba najpiękniejsza rzecz dotycząca bloga jaką kiedykolwiek usłyszałam.. Nawet nie wiem, co mam odpisać, tak mnie zaskoczyłaś ;D
      W wolnym czasie na pewno przeczytam ;D

      Usuń
    2. Będę zaszczycona. SUPER BLOG

      Usuń
    3. Wybacz ale musiałam usunąć bloga, było mi trudno bo wiem, że go czytałaś ale musiałam przepraszam. SUPER BLOG

      Usuń
    4. Spokojnie, wybaczam, ale nie ukrywam, że szkoda...

      Usuń
    5. Przepraszam, że tak nagmatwałam ale jakby co to znowu piszę bloga i wszystkie rozdziały dedykuję wam. Przepraszam.:)

      Usuń
    6. Spoko ;)
      Fajnie, że jednak zdecydowałaś się kontynuować swojego bloga ;D

      Usuń
  9. Dopiero nie dawno znalazłam twojego bloga i zajęłam się za jego czytanie.
    A teraz powiem o tym rozdziale.
    Jeśli chodzi o początek to powiem szczerze, że niezbyt mi się podobał i myślałam, że nie skończę czytać tego rozdziału i wyłączę okienko z nazwą twojego bloga, ale później wszystko przecudownie się rozwinęło.
    Akcja była genialna, choć nie rozumiem dlaczego Kate była tylko w tak małym stopniu zła na Liama, ja bym ze złości chyba wybiegła z tego toru. Natomiast jeśli chodzi o Hazz i Reb to wyszło tak jak myślałam. Brak zainteresowania i w ogóle, ale mam nadzieję, że później będzie obrót akcji o 180 stopni i będą różne słodkie akcje między nimi. No, ale to tylko nadzieje.
    Tekst łatwy i lekki, nie ma błędów, a przynajmniej ja się nie dopatrzyłam. Długie rozdziały. Wręcz genialnie moja droga!
    Poza tym pomyślałabym nad zmianą tła w tym szablonie. Troszeczkę mnie wkurza, bo jest za dużo wszystkiego. Czcionka jest idealna jak na bloga. Jej wielkość też odpowiednia.
    Co mogę więcej napisać? Weny i weny. Nie mg się doczekać co będzie dalej.

    Mam nadzieję, że tak doświadczona pisarka bloga jak ty, mogłaby zajrzeć na mojego i skrobnąć parę słów co o nim sądzi szczególnie póki jest jeszcze mój rozdział w obiegu (też piszemy z przyjaciółką rozdziały na zmianę).
    oto link www.everyoung61.blogspot.com

    Miłego dnia!
    ~~Vivienne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, może początek jest trochę przydługawy, ale akcję też jakoś trzeba rozwinąć ;P
      Kate, to Kate, ja sama czasami mam problemy z ogarnięciem jej charakteru ;P Zresztą, złościć to ona się dopiero będzie ;D Czy ja wiem, czy bym wybiegła...? Myślę, że raczej nie, inaczej dawałabym chłopakowi popalić ;P
      O słodkie akcje między Rebekah i Harrym proszę zgłosić się do mojej współautorki, bo to ona w większości odpowiada za sceny pomiędzy nimi, ja ewentualnie czasami coś wtrącę ;)
      Kurczę, następna osoba domagająca się zmiany tła... Chyba trzeba będzie nad tym pomyśleć...
      Bardzo dziękuję za tak miły komentarz i postaram się zastosować do Twoich uwag ;D Co prawda niczego nie obiecuję, bo druga współautorka też ma coś do powiedzenia, ale wspólnie zastanowimy się nad zmianami ;)
      Proszę Cię, ja doświadczona pisarka...? No co Ty.! Piszę, bo lubię, a jeżeli widzę, że ludziom się to podoba, to mam mega zaciesz na twarzy ;D
      My raczej nie piszemy na zmianę, ale na bloga chętnie wejdę w wolnym czasie ;)
      Jeszcze raz dziękuję za tak pozytywny i przede wszystkim długi komentarz.! ;*

      Usuń